![]() |
Kobiety kśięza
|
![]() email us |
|
Dorothea McEwan
Pogranicza wrazliwosci w literaturze i kulturze,
Part II, Inga Iwasiow, Piotr Urbanski (eds.), Szczecin University Press 1999,
pp. 111-128.
Wstęp: feminizm, tradycją i teologia.
Teologia feministyczna proponuje analizę teologii,
krytykę teorii, namysł nad wzorcami i praktyką religii, a
także model uprawiania teologii na sposób
przekształcający. Aby zilustrować to złożone zadanie,
wybrałam jako przykład problem ordynacji kobiet do urzędowego
kapłaństwa w Kościele rzymskokatolickim.
Ekklesia - wspólnota,
założona przez Jezusa Chrystusa i wezwana do zaprzestania
rozróżniania pomiędzy kobietami a mężczyznami,
niewolnikami i wolnymi, wrogami a przyjaciółmi (Ga 3, 28) - w swej
długiej historii stała się narzędziem ekskluzji połowy
swoich członków. Urzędy diakona, prezbitera i biskupa są
niedostępne dla kobiet, a zastrzeżone dla
mężczyzn-celibatariuszy. Klerykalna kasta
wyższa odmawia kobietom dostępu do tych urzędów oraz
pełnienia ich, powołując się na jednostronnie
interpretowaną "tradycję", "autorytet" i nauczanie Ewangelii. W
rzeczywistości ujawnia to jedynie całą gamę
argumentów socjologicznych, psychologicznych i
antropologicznych opartych na lęku umacniającym dyskryminację,
którą Jezus Chrystus pragnął zlikwidować.
Wizja równości i prawo do niej muszą przekroczyć
barierę retoryki. Mężczyźni i kobiety pragną
wspólnie uczestniczyć w podejmowaniu decyzji. Chcą
chronić swoje prawa i kierować własnym życiem. Na arenie
społeczno-politycznej wywołało to szeroki ruch społeczny, w
teologii zaś pojawienie się teologii wyzwolenia, opartej na
podstawowej idei, że (w kontekście Ameryki
Łacińskiej) ubodzy mogą uprawiać
teologię i angażować się w refleksję teologiczną
prowadzącą do radykalnego procesu uczestniczenia. Ludzie zrozumieli,
że osobiste decyzje życiowe nie mogą być pozostawiane
osobom stojącym na zewnątrz czy określane przez ekspertów
z dziedziny religii, edukacji, profesji itp.
Jeśli decyzje są pozostawiane "ekspertom", dochodzi do
sprzeczności, a decyzje stają się szkodliwe, gdyż idee i
wizje ludzi są błędnie określane, a "słuszne" decyzje
są im narzucane z zewnątrz. Tekst - Ewangelia -
jest ważny, ale istotny jest również
kontekst, w którym jest on osadzony, przeżywany i
przemyśliwany. Kiedy ludzie zrozumieli, że decyzje podejmowane w
Rzymie czy gdziekolwiek poza ich własnym kontekstem są szkodliwe,
rozmijają się z ich lokalnymi potrzebami,
zdali sobie sprawę, iż ich duchowe potrzeby nie mogą
dłużej być zaspokajane przez istniejące
struktury.
Chociaż teologowie wyzwolenia jasno zdali sobie sprawę z
wyrządzanej ludziom niesprawiedliwości, nie zauważyli, że
podobna niesprawiedliwość spotykał ze strony państwa i
Kościóła kobiety. Uświadomienie sobie tego faktu
zrodziło teologię feministyczną.
W celu zgłębienia naszego tematu niezbędne jest
przygotować narzędzi, zdefiniowanie feminizmu i teologii. "Feminizm
pojmuje patriarchię jako wielowarstwowy system dominacji, oparty o
panowanie mężczyzn nad kobietami, ale obejmujący
również klasy, rasy i pokoleniowe hierarchie, klerykalizm,
wojnę i panowanie nad naturą" (3). Feminizm jest więc
analizą społeczeństwa dokonywaną z perspektywy kobiet,
radykalnym stwierdzeniem, że kobiety są ludźmi a nie
zwierzętami, prawną mniejszością, jucznymi bydlętami.
Teologia feministyczna określa kobiety i mężczyzn jako
równo stworzonych i "potępia męską dominację nad
kobietami jako grzech" (4).Zadanie zdemontowania wzorów
chrześcijaństwa patriarchalnego polega na
zrekonstruowaniu radykalnie różnego rozumienia kluczowych prawd
(Bóg, ludzkość, mężczyzna i kobieta, grzech i
upadek, Chrystus i odkupienie).
Przedstawiciele chrześcijańskiego feminizmu, obojga
płci, pracują nad zakorzenieniem doświadczenia religijnego w "tu
i teraz" i umieszczaniem intuicji teologicznych w tym samym kontekście.
Jeśli ktoś wierzy w przesłanie zbawienia, przesłanie wiary
chrześcijańskiej, wówczas feminizm proponuje mu krytykę
współczesnej patriarchalnej i kyriarchalnej
teologii(5). Zadaniem hierarchii nie jest poszukiwanie
władzy, ale poszukiwanie możliwości zmiany swoich
poglądów. Jeżeli Kościół jako instytucja nie
może sam się zreformować i iść z duchem czasu,
może zaprzestać spełniać rolę duchowego przewodnika i
zostać opuszczony. Istotny Kościół - wierni - będzie
szedł porzucając stare bukłaki, podobnie jak
chrześcijaństwo judaizm.
Teologia feministyczna dostarcza narzędzi potrzebnych do
przejścia od pojmowania religii jako kontroli życia i świata do
rozumienia jej jako ceniącej współudział wszsytkich.
Feminizm nie pragnie uczynić z kobiety centrum świata, ale
doprowadzić go do równowagi, proponując drogę
wyjścia z dawnego dualizmu i dyskryminacji, doprowadzenie do inkluzji i
wzajemności.
Tradycja - przekazywanie opowieści,
przekonań, praktyki - jest zdrową drogą włączenia do
naszego doświadczenia mądrości przodków. Staje się
ona niezdrowa, gdy przeszłości pozwala się żyć tylko w
jednostronnym obrazie, nazwanym prawdziwym, a teraźniejszość z
całą jej płynnością i
zmiennością uważana się za
zakłócającą dla tego, co nazywa się prawdą. Ale
prawda nie może być ucieczką, fakty historyczne wyjdą na
jawo, są one elementami obrazu, do którego pełni mamy
dążyć. Słynna jest wypowiedź Gustava Mahlera przeciwko
niewolniczemu trzymaniu się tradycji:
"Tradycją nie jest czczeniem popiołu, ale podtrzymywaniem
ognia".
Większość tego, co tradycyjnie nazywamy teologią,
"dotyczyło wyłącznie sfery umysłu. Tym, co dla mnie
charakteryzuje teologię feministyczną jest włączenie w
proces uprawiania teologii pozostałych sfer człowieczeństwa oraz
naszych doświadczeń [...], by dokonywać refleksji teologiczej
obejmującej umysł, ciało i doświadczeniami, oraz by
budować wspólnoty, w których jest dla nas miejsce" (6).
Historyczne doświadczenie kobiet "jest normatywne tak dalece, jak uznaje
jako częściowe tradycyjne przedstawienie «ludzkiego»
doświadczenia i dodaje do niego całe nowe wymiary [...]; demaskuje
[również] patriarchalną teologię za to, czym ona jest,
jako pół-teologię [half a
theology]" w celu, jak określa to Pamela
Dickie Young, "uczynienia jej całą"(7).
Struktura i rozwój
Pochodzę z mizogynicznej tradycji ekskluzji w Kościele
rzymskokatolickim. Problemem nas, kobiet w Kościele, była relacja
pomiędzy Kościołem-strukturą i jego rozwojem.
Kościół stanowił wszechpotężną
strukturę, ogłaszającą prawa i przepisy oraz
zadającą cierpienie tym, którzy je złamali.
Jednocześnie pojawiał się opór, nonkonformizm, niezgoda,
zdrowa postawa stawiająca trudne pytanie: Dlaczego władza tej
struktury chce zmusić mnie do określonego
zachowania, skoro moje własne doświadczenie mówi mi, że
to ja mam rację, nie ona?
Historia oporu, niezgody, samodzielnego myślenia jest tak dawna,
jak historia Kościoła. Jednakże jest to jej pomijany aspekt. Ci,
którzy stawiali opór byli marginalizowani, określani mianem
heretyków, zagubionych, a nawet bezbożników, pogan,
członków sekt. Krótko mówiąc, historia
Kościoła została napisana przez zwycięzców.
Mężczyźni, kobiety i dzieci byli mordowani w dwunasto- i
trzynastowiecznych krucjatach; przeważnie to kobiety
były prześladowane i palone w czasach polowań na czarownice w
wiekach XVI i XVII; protestantów wypędzano z ich gospodarstw i
zmuszano do emigracji w wiekach XVII i XVIII; wreszcie Żydzi zostali
wyniszczeni w antyjudaistycznych i antysemickich
pogromach w wiekach XIX i XX. Historia Kościoła jest także
historią napisaną w imieniu tych, którzy prześladowali
ludzi określanych jako outsiderzy, inni, wrogowie. Mechanizm ekskluzji
działa nadal wobec osób homoseksualnch,
którym narzuca się szczególny sposób
życia, a także wobec kobiet, którym mówi się,
że nie są materiałem do kapłaństwa. Ci, którzy
nie dostosowują się, muszą liczyć się z karą. Ale
dzięki rodzącemu się w doświadczeniu uporowi licznych
kobiet i mężczyzn, dokonuje się
rozwój, nawet jeśli jest on boleśnie powolny.
Proces metanoi
Postęp oświeceniowy - zrozumienie, że to jednostki
określają struktury a nie odwrotnie; zmiana, która zaszła
w Europie w wiekach XVII i XVIII i uwolniła ludzką myśl od
psychologicznych zahamowań - z czasem spowodował rozwój w
społeczeństwach i Kościołach. Zasadnicze wydarzenia
wywołane przez kobiety w sferze religii są charakterystycze dla
końca XX stulecia. Kobiety stawiają trudne pytania, koncentrują
swe zainteresowanie nie tylko na małych
fragmentach społeczeństwa, ale również na nim całym.
Wypracowały podstawę feminizmu - radykalne twierdzenie, że
kobiety dzielą pełnię człowieczeństwa z
mężczyznami. Po pierwsze, uświadamia im ono opresję i
wyzysk kobiet w społeczeństwie, w pracy i w
rodzinie, które uprawomocniają Kościoły. Po drugie
zaś, niezbędność świadomego działania kobiet i
mężczyzn na rzecz zmiany tej sytuacji, rozwój myślenia o
osobowości, o osobowych wartościach i o wartości osobistych
doświadczeń. Nie tych, które
autorytety mogą czy powinny narzucać innym,
ale to autorytety muszą się otworzyć, na nowo zdefiniować
jako obdarzone władzą, przyjmujące ją na siebie. Nie
może dłużej istnieć przymus kochania autorytetu. Chodzi o
to, by kochać razem z autorytetem(8).
To wszystko wprowadziło w fundamentalną zmianę, "w
rozumienie zastąpienia sprywatyzowanych stwierdzeń o religii
wspólnotowymi, odrzucenie modelu «władzy nad» na rzecz
pozwolenia ludziom być religijnym na różnorodne sposoby, oraz
radość z faktu, że tradycje religijne
czynią nas siostrami i braćmi,
którzy mają swój równy i niezastępowalny
udział w rozwoju ich treści"(9).
Dzięki postępowi oświeceniowemu
społeczeństwa stały się bardziej otwarte, demokratyczne,
współdziałające oraz odpowiedzialne. Stanowi to wyzwanie
dla Kościołów. Niektóre zaakceptowały ten fakt,
natomiast mój Kościół go zignorował. W mojej
tradycji mówi się wierzącym, że Kościół
jest wyrazem Bożej woli, że teologia jest niezmienna, a nowe intuicje
nie mogą być wykorzystane. Co więcej, w moim Kościele
mówi się nam, kobietom, że nawet zanim
zapragnęłyśmy tego, on wiedział, że nie możemy
być wyświęcane do urzędowego kapłaństwa. Kobiety
odczuwają Boże wołanie, ale Kościół nie pozwala
odpowiedzieć na nie. Kobiety pieką chleb, ale nie mogą go
łamać. Odmawia się im pełnego
dostępu do kapłaństwa po prostu z tego powodu, że są
kobietami. Inaczej niż Chrystus, który kochał wszystkich,
Kościół nie kocha tych z nas, które chcą
żyć odpowiadając na powołanie do kapłaństwa.
Nigdzie indziej, w jakimkolwiek aspekcie życia,
kobiety nie godzą się na opresję. Ale
są tu one w poważnej rozterce: Jak mogą być aktywne w
swoich Kościołach, skoro nie mają równych praw? Jednak
jak mogą nie być aktywne w swoich Kościołach, skoro je
kochają? Odpowiedź jest taka, że to kobiety i
mężczyźni są Kościołem
(model inkluzywny), a nie ordynowani i nieordynowani (model hierarchiczny).
Jeśli Kościół-struktura nie akceptuje zarówno
mężczyzn, jak i kobiet, nie może żyć i przynosić
owoców oraz dawać świadectwa. Strategia mająca na celu
utrzymanie istniejącego stanu rzeczy nie
może dłużej istnieć.
Niech będzie wolno przytoczyć kilka przykładów z
historii Kościoła-struktury, które ukażą
niezbędność zmiany jego poglądów i
nadążania za wiernym, za czasem, za potrzebami zwykłych ludzi.
Pierwszym jest abolicja niewolników. Aż do wieku XIX
Kościół wierzył, że niewolnictwo było stanem
społecznymu stanowionym przez Boga; tylko niechętnie, w ślad za
obywatelskim prawodawstwem, zaakceptował zmianę myślenia. Drugim
przykładem jest scena jaka rozgrywała się w
średniowieczu przed intronizacją każdego
nowego papieża: "Starsi żydowskiej wspólnoty w Rzymie musieli
stawić się przed nim z Torą (tożsamą z
Pięcioksiągiem), którą przyjmował ze słowami:
«Potwierdzamy Prawo, ale potępiamy lud żydowski i jego
interpretację»"(10). Ceremonia ta po raz
pierwszy miała miejsce w roku 1119, po raz ostatni zaś za Leona X w
1513 r. Później została przeniesiona do wewnątrz, aby
chronić żydowskich przedstawicieli przed złym traktowaniem przez
tłum. Przykład trzeci. Dopiero w listopadzie 1992
r. Kościół rzymskokatolicki
ogłosił, że to Galileusz (wielki włoski matematyk
zmarły w roku 1642) miał rację, a Kościół
się mylił: Ziemia nie jest płaska, ale rzeczywiście
kulista. Nie przywołuję tych przykładów po to, aby
ośmieszyć Kościół, ale by ukazać, że
istnieje rozwój argumentacji, choć jest on boleśnie powolny. I
wierzę, że Kościół musi się zmieniać
szybciej - znacznie szybciej.
Manifestacje mizogynii w społeczeństwach i
religiach
Każda forma religii degradowała kobiety. Tzw. normy
społeczne powoływały się na idee religijne, aby
utrzymywać różnorodność środków,
które w rzeczywistości były dotkliwe dla kobiet: w Chinach
praktyka wiązania stóp; w Indiach
sutte - palenie wdów na
stosach pogrzebowych mężów; w krajach islamskich okaleczanie
genitaliów; w judaizmie i chrześcijaństwie tłumienie
kreatywności, ponieważ system wiary mówił nam, kobietom,
kim i czym jesteśmy, a zwłaszcza że jesteśmy drugą
klasą, grzeszne i uwodzicielskie, potrzebujące męskiego
"dozoru". Jest prawdą, że seksizm, stereotypy
oparte na płci, "jest częścią
zawikłanej sieci opresji, w której żyje
większość z nas, a dostosowywanie się do niej nie czyni
tego faktu opresji mniejszym" (11). Seksizm jest (mówiąc
słowami Ivana Illicha) "dotychczas niewyobrażalnym indywidualnym
poniżeniem połowy ludzkości opartym na podstawach
socjobiologicznych"(12).
W Kościele rzymskokatolickim jesteśmy konfrontowane z
nauczycielami nauczającymi raczej prawa niż Ewangelii,
kwestionującymi osobiste powołanie przez przypominanie, że
instytucja nie może zaakceptować takiego powołania, przez
wewnętrznie sprzeczne twierdzenie, że dla instytucji powołanie
przez Kościół jest ważniejsze niż przez Boga.
Jednakże w ostatnich 25 latach tysiące katolickich kobiet
wstępują na publiczne urzędy w Kościele. Rozumienie tego,
co konstytuuje ważne ministerium i kto ma
kwalifikacje do sprawowania go zmienia się. Kobiety uczą i
prowadzą badania, kształcą księży, ale
jednocześnie nie mogą mieć pełnego udziału w
życiu Kościoła zgodnie z danymi im przez Boga talentami. A
przecież jest to dokładnie to, jak
feminizm, a w szczególnie teologia femnistyczna, rozumie kierunek, jaki
musi obrać nasz Kościół, by stał się
inkluzywny.
Nie pojmujemy jednak pełnego uczestnictwa wyłącznie jako
obecności w systemie, który ciągle nami pogardza. Prezentujemy
odmienne rozumienie kapłaństwa i ministerium. Ministerium jako
czynienie użytku z danych przez Boga zdolności słuchania i
wysłuchiwania, uzdrawiania i nauczania, karmienia i dzielenia, a
kapłaństwo jako dana wspólnocie moc czynienia Bożej
obecności pośród nas możliwą i
potężną. To jest rozwój, jakiego wymaga się od
ucieleśnionej czy wcielanej wiary w jej widzialnych strukturach i jej
osobowym działaniu. Miałyśmy moralność
uległości i posłuszeństwa; nie może ona już
wystarczać. Wizja feministyczna proponuje nową
moralność sprawiedliwości i równości oraz
świętowanie bogactwa różnorodności.
Dlatego cała dyskusja o ministerium musi być dyskusją o
równości, poza sytuacją dyskryminacji. Sama w sobie kwestia
ordynacji nie jest szczególnie ważna. Służy ona jednak
jako pryzmat, w którym skupia się całość relacji,
prawidłowe relacje i przywództwo, i wówczas staje się
ona kamieniem probierczym wiarygodności kościelnej retoryki. Rosemary
Radford Reuther wyjaśnia problem ordynacji nie koncentrując się
wyłącznie na perspektywie socjologicznej, ale
wskazując to, co jest złe w papieskiej deklaracji
Mulieris dignitatem (O
godności i powołaniu
kobiety(13)), gdzie Jan Paweł
II określa kobiety jako "równe w specjalny, szczególny
sposób".
Zawarta w tym stwierdzeniu sprzeczność odsyła nas do
deklaracji Kongregacji Doktryny Wiary O kwestii dopuszczenia kobiet do
urzędowego kapłaństwa (14) oraz kanonu 1024 Kodeksu
Prawa Kanonicznego: "Tylko ochrzczony mężczyzna
(vir) godnie przyjmuje
świecenia". Ruether pisze: "W nauczaniu Tomasza z Akwinu kobiety były
fundamentalnie nierówne z natury. Przyjął on bowiem
błędną arystotelesowską biologię, aby stwierdzić,
że kobiety są wadliwymi czy «źle stworzonymi»
ludźmi, którym brakuje pełnej, normatywnej natury ludzkiej. Z
tego właśnie powodu nie mogą one reprezentować natury
ludzkiej na jakiejkolwiek pozycji przywódczej w społeczenstwie.
Tylko mężczyzna może reprezentować pełną czy
normatywną naturę ludzką" (15). "Co za tym idzie, Chrystus
stał się mężczyzną, aby przyjąć
«pełnię człowieczeństwa». Tak więc tylko
mężczyzna może reprezentować Chrystusa w
kapłaństwie. Tomaszowe patriarchalne powiązanie antropologii,
chrystologii i kapłaństwa było spójne. Jedynie na
poziomie soteriologii Tomasz mógł odejść od tej
patriarchalnej konstrukcji. Trzymając się
starej chrześcijańskiej tradycji przyjmuje
on, że owa nierówność kobiet jest
przezwyciężana przez łaskę zbawienia zdobytego przez
Chrystusa. Dlatego kobiety są włączone w zbawienie, pomimo ich
niezdolności do pełni człowieczeństwa" (16). Albo innymi
słowy: "Mówi się kobietom, aby były równe
mężczyznom jako obraz Boży, ale jednak są one niezdolne do
bycia obrazem Chrystusa"(17).
Jednak dlaczego kobiety nie są zdolne do bycia obrazem
Chrystusa? Tradycyjny pogląd, za którym opowiedzieli się
Ojcowie Kościoła, ujawnia sprzeczność pomiędzy jego
antropologią stworzenia a jego chrystologią. Zwykło się
mówić, że "przyjmowało się, iż kobiety są
nierówne i fundamentalnie niższe z natury, ale równe w
porządku łaski" (18). Ale jako ochrzczeni zrozumieliśmy, że
ta niezdolność została zmyta, "w Chrystusie owa
nierówność została unieważniona. W języku
Listu do Galatów (3, 28),
w Chrystusie nie ma mężczyzny ani kobiety". I w rzeczywistości
widzimy, że nowoczesne społeczeństwa świeckie
zaakceptowały tę formułę niedyskryminacji. Nie możemy
więc mówić o czyjejkolwiek nierówności
wynikającej z natury. Po prostu doświadczenie społeczne nie
pozwala wyznawać takiej interpretacji. Jednak by usprawiedliwić
trwającą ekskluzję kobiet z ministerium, współczesny
katolicyzm naucza o akceptacji kobiet jako
równych z natury, tj. w świeckim społeczeństwie, "ale
nierównych w porządku łaski" (19). Interpretacja stworzenia na
obraz Boży obejmuje kobiety, podczas gdy interpretacja bycia obrazem
Chrystusa - jak to się dzieje w dyskusji o ministerium - wyłącza
je. Ten zgrabny zwrot teologiczny nadal jest przyczyną, dla której
kobiety są wyłączone z urzędowego kapłaństwa w
Kościele rzymskokatolickim(20).
Nauczanie, że kobieta jest ochrzczona na obraz Boży,
ale nie na obraz Chrystusa, jest przez wiele kobiet odrzucane. Teologia oznacza
poszukiwanie wartości - wartości jedności i wspólnoty.
"Bycie «na obraz Boży» oznacza bycie we wspólnocie. Nie
jest to po prostu mężczyzna czy kobieta mogący
odzwierciedlać Boga, ale jest to wspólnota w
relacji"(21). To uzdalnia nas do przekroczenia
indywidualizmu oraz do życia w prawdziwych relacjach.
W swym domaganiu się równości kobiety zwracają
uwagę na potrzebę prawdziwych międzyludzkich relacji oraz ich
ponownego wyobrażenia. "Marzę o Kościele, który uzdalnia
tę wspólnotę do rozerwania krat klatki opresji
samonienawiści oraz do poruszania się z uskrzydloną
nadzieją w kierunku wyzwolonego świata, który nie jest
gdzieś w dalekiej w przyszłości, ale jest on powołany do
istnienia teraz. Jest to Kościół oparty na mądrości
wspólnotowej mocy i wspólnej
odpowiedzialności, zobowiązany do leczenia podziałów i
szanowania różnorodności" (22). To radykalnie nowe pojmowanie
relacji w poprzek linii społecznego nauczania Kościoła jest
twórczym sposobem wyrażania czci, posługiwania każdemu,
bycia działaczami religijnymi i myślenia o sobie samych w
teraźniejszości, dowartościowania naszego doświadczenia, a
nie dewaluowania go.
Źródła
wczesnochrześcijańskie
Wiele wyznań zaakceptowało kapłaństwo kobiet.
Wskazują na Joela, który mówi: "A potem wyleję mojego
Ducha na wszelkie ciało, i wasi synowie i wasze córki
prorokować będą [...] Także na sługi i
służebnice wyleję w owych dniach mojego Ducha" (3, 1-2). Niech
będzie wolno obalić twierdzenie, że
Biblia czyni żeńskie
ministerium niemożliwym. Jak również, że
kapłaństwo celibatariuszy jest lepsze. Wreszcie powiedzieć,
że jest ono rzeczywiście co najmniej nieodpowiednie względem
duszpasterskich potrzeb Kościoła, wobec tworzących
wspólnotę mężczyzn i kobiet.
Nasza walka jest długa i wytrwamy w niej. Rola kobiet w
Kościele była bardzo znacząca od proklamacji przy grobie Jezusa
aż do dnia dzisiejszego. Przypomnijmy sentencję: Tylko to jest nowe,
co było zapomniane. Nie możemy zapomnieć, że wiele
kapłanek pokazało nam drogę do sprawowania ministerium w
równości.
Przeanalizujmy szczególnie ten ostatni
argument, który znamy z badań prof. Giorgio Otranto
(23)i Mary Ann Rossi (24). Amerykańska
klasycystka Mary Ann Rossi z University of Wisconsin-Madison
przełożyła i skomentowała badania prof. Otranto,
które dostarczyły wystarczających podstaw do zrekonstruowania
roli kobiet w kapłaństwie w okresie wczesnochrześcijańskim.
Otranto rzucił wyzwanie badaczom zajmującym się tym problemem,
by wykazać pominięcie owych dowodów oraz poszukiwać jego
przyczyn. Kluczem do zrekonstruowania
zdefragmentowanego historycznego obrazu Otranto
uczynił list papieża Gelazjusza I (492-496) skierowany do wszystkich
biskupów południowej Italii oraz Sycylii. Dotyczy on organizacji
lokalnych Kościołów, w szczególności zaś
duchowieństwa. Punkt 26, znajdujący się
na końcu listy rozporządzeń,
stwierdza: "Usłyszeliśmy ku naszemu zaniepokojeniu, że boskie
sprawy doszły do tak niskiego położenia, że kobiety są
zachęcane do sprawowania nabożeństw przy świętych
ołtarzach i do udziału we wszystkich sprawach przynależnych
służbie płci męskiej, do
której nie należą"(25).
Co więcej, Otranto posługuje się materiałem
obrazowym z fresków w rzymskich katakumbach Pryscylii, powstałych w
II w. W kaplicy greckiej (Cappella
Greca) widzimy zgromadzone wokół
stołu siedem osób: jedna z nich błogosławi kielich, druga
chleb, a trzecia rybę - symbol Jezusa Chrystusa. Umieszczone z drugiej
strony kosze przypominają cud rozmnożenia chlebów na pustyni,
potwierdzając wiarę w najbardziej ukryte tajemnice komunii
eucharystycznej. Jedna z tych postaci ma na sobie
welon; jest to kobieta zamężna lub wdowa. Inne wyglądają
jak kobiety. Postać po lewej stronie bez wątpienia nie jest
mężczyzną. Przewodniczy więc nie
kapłan-mężczyzna, ale kobieta.
Otranto powołuje się także na grób z wieku V w
Bruttium (Kalabria) z inskrypcją: "Świętej pamięci Lety
prezbitery, która żyła 40 lat, 8 miesięcy i 9 dni, dla
której mąż zbudował ten grób". Ponieważ
uczeni dotąd nie mogli zaakceptować możliwości istnienia
kapłanek, wyjaśniano, iż napis ten oznacza żonę
prezbitera. Pomijając dowód zawarty w
liście papieża Gelazjusza, nie istnieją inne
źródła, w których mąż-prezbiter nie
określałby siebie tym mianem na nagrobku
żony(26).
Dowodu archeologicznego dostarcza również mozaika
Teodory Episkopy, znajdująca się nad wschodnim wejściem do
kaplicy św. Zenona w rzymskiej bazylice św. Praksedy. Mozaika ta
przedstawia cztery kobiece głowy, dziewicę Maryję
stojącą pomiędzy św. Prudencją a św.
Praksedą - córkami rzymskiej rodziny, która
wyposażyła pierwszą świątynię na tym miejscu.
Postać po lewej, z kwadratową aureolą,
jest identyfikowana przez inskrypcję jako Theodora
Episcopa. Z materiału jakiego
dostarczają inne inskrypcje jasno wynika, że została tu ona
ukazana jako ta, której pomoc finansowa pozwoliła naprawić lub
rozbudować kościół. Słowo
episcopa wyjaśniano jako
"żonę biskupa". Jednakże kobiety zamężne były
zawsze oznaczane jako takie przez użycie słowa
coniux, gune czy
sumbios wraz z imieniem męża. Sugestia, że
Teodora była żoną biskupa, jest szczególnie
niewłaściwa, skoro jej nakrycie głowy jasno dowodzi, iż nie
była ona zamężna(27).
Potwierdzenia istnienia kapłanek w IV w. dostarcza
także św. Atanazy, Doktor Kościoła. W De
Virginitate daje on wskazówki
wspólnocie dziewic. Po modlitwie przed południowym posiłkiem -
mówi - "jeśli są z tobą dwie lub trzy dziewice,
pozwól im składać dziękczynienie nad chlebem razem z
tobą" oraz dodaje, że jakikolwiek obecny tam katechumen musi w tym
momencie wyjść, jak się to do dziś dzieje w liturgii
greckiej (28). Południowa Italia - obszar, na którym jest
poświadczone istnienie kapłanek - była kulturowo związana z
Grecją i Bizancjum, gdzie poczynając od III stulecia kobiety
pełniły urząd diakonissy i w końcu wieku IV zostały
zrównane z duchownymi-mężczyznami, otrzymując
święcenia diakonatu przez
włożenie rąk, z obrzędowym
nałożeniem warunków prawnych oraz określonych
obowiązków.
Na przełomie IX i X w. Atto, biskup Vercelli wyjaśnienia
znaczenie słów presbytera oraz
diaconia w starożytnych kanonach. Odnosi je do kobiet
przyjmujących święty stan. Cytuje Phoeba i dodaje, że
sobór w Laodycei zakazał udzielenia kobietom święceń
prezbiteriatu w kanonie 11: "Nie pozwala się tym, które są
nazywane prebytidas, by były
one wyznaczane do przewodniczyły w kościołach".
Prebytidas znaczy
presbytera(29). Pochodzący z ok. 235 r. list
Firmiliana z Cezarei (Mauretania) do Cypriana w Azji Mniejszej potępia
działalność kobiet, które przyciągają wielu
wiernych i które chrzczą oraz sprawują Eucharystię
zgodnie z liturgią Kościoła(30).
W czasie gdy chrześcijańska wiara i praktyka
rozwijały się pośród konkurujących ze sobą
wpływów kulturowych, nie wyłączając mizogyni,
seksistowskie uprzedzenia przywódców kościelnych
oddaliły się od egalitaryzmu pierwotnych Kościołów
domowych (31). Względna wolność, jaką zdawały się
cieszyć kobiety w najwcześniejszym Kościele (jako gospodynie
spotkań, zwołujące na nie, prowadzące je oraz
przewodniczące Eucharystii), z czasem została zawężona i
ograniczona. Proces ten rozpoczął się na początku wieku II,
ale nie był całkowity - młode wspólnoty były
prawdziwie autonomiczne. Stąd grupy, w
których kobiety odgrywały wybitną rolę, istniały
obok tych Kościołów domowych, w których nie miały
one żadnego znaczenia. Uwstecznienie polegało na przejściu ze
sfery prywatnej Kościołów domowych w bardziej
sformalizowaną przestrzeń publiczną, w
której socjologicznie problematyczna stała się ideą
kobiecego przewodnictwa. Następowało teologiczne usprawiedliwienie,
próbujące zalegitymizować proces oparty na
działających konwencjach społecznych. Uprzedzenie to
oddziałuje na nas aż do dziś. Zakaz
istnienia kapłanek, jaki odnajdujemy w dokumentach soborów
pierwotnego Kościoła, czyni jasną jedną kwestię: nie
zostałyby one wydane, gdyby nie istniała szeroko rozpowszechniona
praktyka.
Przykład Kościoła
anglikańskiego
Z historii kobiet zaangażowanych Movement
for the Ordination of Women, brytyjskiej
organizacji działającej na rzecz udzielania święceń w
Kościele anglikańskim, znamy argumenty, których używano
przeciwko kobietom. Argument
kairos - czas nie był
dojrzały; Chrystus wyświęcił tylko mężczyzn;
zgodnie z tradycją istnieją tylko
księża-mężczyźni. Czas jednak nigdy nie jest
dojrzały, Chrystus nie wyświęcił ani mężczyzn,
ani kobiet, a w tradycji zarówno mężczyźni jak i kobiety
pełnili funkcję kapłańską.
Sytuacja anglikanek wielorako była ważna
dla dawania świadectwa przez katoliczki. Anglikanki mówiły:
Kairos jest teraz,
pozwólcie nam dłużej nie przyjmować jakichkolwiek
słów o niedojrzałym czasie. Dlaczego czas nigdy nie jest dla
nas dojrzały? Czekałyśmy, ponieważ wierzyłyśmy,
że otrzymamy święcenia. Zrobiłyśmy wszystko, czego
hierarchowie od nas oczekiwali w zakresie przygotowania i studiów. Ale
to wciąż nie było dość dobre. Mężczyźni
zwiększali warunki z jednego synodu na następny. Mówili o
solidarności z ubogimi, pozbawionymi praw
obywatelskich, społecznie upośledzonymi w innych krajach, ale nie
dostrzegali nas i naszych potrzeb. Mówili: "Co mógłby
powiedzieć Rzym?", chociaż nigdy nie pytali o to, gdy decydowano o
innych wydarzeniach. Dyskredytowali kobiety na wszelkich
kościelnych spotkaniach, czynili z nich
kozła ofiarnego, przeszkodę w prawdziwym ekumenicznym porozumieniu.
Ale jednak pomimo wszystkich przeszkód kobiety osiągnęły
kapłaństwo(32).
To, co osiągnęły anglikanki, jest prawdziwie
niezwykłe. Teologowie musieli przyznać, że nie było
teologicznych powodów, które mogłyby pozostać po
dokładnej analizie. Badania zostały zakończone, a katoliczki
mogą z nich skorzystać. Ale droga do osiągnięcia
kapłaństwa będzie inna niż w Kościele
anglikańskim.
Kościół ten jest bowiem Kościołem
demokratycznym, to znaczy, że decyzje podejmuje się głosami
większości. Podejmują je ciała zwane synodami, regularnie
się spotykające i przygotowujące akty prawne oraz
głosujące nad nimi przez podniesienie ręki.
Kościół anglikański jest też Kościołem
państwowym, to znaczy, że nie jest instytucją
ponadnarodową, jak Kościół rzymskokatolicki. Decyzje
powzięte w jednym kraju nie obowiązują w innych. Każdy
synod krajowy ma moc podejmowania postępowych decyzji. W istocie
Kościół episkopalny, będący w USA
odpowiednikiem Kościoła anglikańskiego,
głosował za udzielaniem święceń kobietom już w
roku 1974, podczas gdy anglikański - dopiero w roku 1992.
Kościół katolicki jest międzynarodowy i nie
pracuje nad swoimi decyzjami w sposób demokratyczny. Rozwój
będzie więc cokolwiek odmienny, a kobiety działające na
rzecz ordynacji powinny budować sieci i platformy, które
wprowadzą w dialog cały Kościół. Jest to proces
uczenia się, który nadejdzie prędzej czy później w
każdym kraju. Dziś nie jest już kwestią, czy feminizm
a wraz z nim prawo kobiet do ordynacji będą
ignorowane; jest tylko kwestią, jak długo tak będzie. Prowadzone
są prace naukowe. Wiele kobiet zdobyło stopnie w dziedzinie teologii.
Są one gotowe i chętne do budowania solidarnych sieci i struktur w
społeczeństwie i w Kościele, aby
pomóc Dobrej Nowinie w dotarciu do ludzi. Społeczeństwo jest
bowiem przekonane, że "Priestly People Come in Both
Sexes"(33).
Praktyka kobiecego ministerium dzisiaj
Jednak ordynacja w systemie, który nienawidzi kobiet przyniesie
efekty przeciwne do zamierzonych, jeśli dopuszczenie kobiet do
święceń dokona się w atmosferze niechęcie, jeśli
biskupi i księża nie zechcą współpracować z
kobietami, jeśli równość zostanie osiągnięta
kosztem doskonałości. Dlatego też katoliczki muszą
pracować na rzecz zmiany struktur
kościelnych w oparciu o zmienione rozumienie kobiety w stwórczym
planie Boga. Chcą one wnieść proces oświecenia do
Kościoła i pragną zakończenia wszelkich form
dyskryminacji.
Praktyka jest dzisiaj na nowo rozpowszechniona. Kobiety
odprawiają nabożeństwa, żyją
tradycją akceptacji każdego takim, jakim on jest, nie zaś
według niektórych zawiłych stwierdzeń o kobiecości i
komplementarności płci, tak ulubionych przez Watykan, ale zgodnie ze
swym nowym rozumieniem równości mężczyzny i
kobiety jako osób ludzkich stworzonych na
obraz Boży. W tradycji anglikańskiej kapłaństwo kobiet
zostało zaakceptowane; co najmniej 10% duchownych w Kościele
anglikańskim stanowią kobiety (1957). Bez nich wiele parafii
byłoby pozbawionych kapłana. Diecezją z
największą liczbą kobiet jest Oksford (101), za nim
Southwark i St. Albans. Biskup Ely, którego diecezja ma
największą liczbę kobiet pracujących w parafiach, pisze:
"Jestem szczęśliwy, że mogę dać świadectwo
serdeczności, z jaką wiele różnorodnych
parafii zapraszało do posługi
kobiety-księży. Jest to bardzo zachęcające, że w tak
krótkim czasie tak wiele wyświęconych kobiet służy
Bogu w Kościele i to na względne wysokich stanowiskach. Jak to
było do przewidzenia, na wszelkich płaszczyznach zauważa
się w Kościele anglikańskim
spowodowany przez te wydarzenia wzrost życia"(34).
Kobiety te oraz ich współparafianki i
współparafianie - wyszedły poza teksty, przepisy i
presupozycje - zaczęli spotykać się i tworzyć
wspólnotę. W ten sposób oni i my będziemy
przywracać do równowagi jednostronną tradycję.
Organizację działające na rzecz ordynacji w
Kościele rzymskokatolickim nazywają się: w USA Women's
Ordination Conference (WOC; jej periodykiem jest "New Women-New Church"); w
Niemczech Maria von Magdala, w Niderlandach Vrouwens, w Wielkiej Brytanii
Catholic Women's Ordination, w Irlandii Brothers and Sisters in Christ (BASIC),
w Australii Ordination of Catholic Women oraz Women of the New Covenant, w
Nowej Zelandii Catholic Women Knowing Our Place, w Południowej Afryce
Women's Ordination in South Africa (WOSA), w Austrii
Frauenforum Feministische Theologie. Wszystkie te organizacje są oparte na
grupach, sieciach, mają swoje dni studium, kształcenia, periodyki,
środki na prowadzenie badań, kampanie ochotników.
Rozpoczęły one działalność w
latach siedemdziesiątych. Większość krajowych organizacji
przystąpiła do ogólnoświatowej organizacji o nazwie
Women's Ordination World-Wide (WOW), założonej w roku 1996 na
Pierwszym Europejskim Synodzie Kobiet w Gmunden (Austria).
Zainteresowanie tym tematem nie spada, pomimo
poświęconego mu papieskiego dokumentu Ordinatio
Sacerdotalis z 1994 r., wyrażającego
zakaz jakichkolwiek dyskusji w tym względzie. List kardynała Josepha
Ratzingera w odpowiedzi na Dubium czyni ten
zakaz daleko bardziej wątpliwym, a ordynację kobiet
coraz bardziej naglącą i ważną.
W kwietniu 1997 r. konferencja "Diakonat - urząd dla kobiet w
Kościele" zgromadziła setki delegatów w celu przedyskutowania
pierwszego stopnia kapłaństwa. Powiedziano wówczas, że
niektórzy amerykańscy biskupi zaczęli przygotowywać
dokument zwany indultem, grożący klątwą kobietom
działającym na rzecz ordynacji. Tym, co przetrwało, jest
pragnienie pójścia naprzód, poczucie solidarności
pomiędzy mężczyznami i kobietami, którzy chcą
widzieć rozwój naszego Kościoła.
Pragną być dojrzałymi i odpowiedzialnymi chrześcijanami.
Nie wyobrażają sobie dalszego podziału wartości, nazywania
kobiet z jednej strony prostytutkami, syrenami, uwodzicielkami, czarownicami, a
z drugiej - aniołami, matkami, słodkimi
duszami, pobożnymi wdowami, dziewicami. Obsesja
Kościoła związana z seksem, z interpretacją czystości
i grzechu, wywołała w społeczeństwie seksualną
dysfunkcję, którą Kościół zawsze uznawał
za zasadniczą dla utwierdzania swej siły i autorytetu.
Niektórzy chcieliby iść tak daleko,
że wierzą, iż bez swej zdolności do manipulowania
ogromną siłą strachu i nienawiści zrodzonej przez
represję seksualną, Kościół mógłby
przestać istnieć. Musi on jednak z pewnością porzucić
nauczanie o seksualności z jego niedobrą
teologią opartą na błędnym
rozumieniu ludzkiej fizjologii.
Katoliczki ubiegają się o ordynację, a nie o
podporządkowanie [ordination, not
subordination]. Chcemy ordynacji w obrębie
opiekuńczej wspólnoty, nie zaś kastowego systemu pełnego
reguł i regulacji, ponieważ człowiek potrzebuje prawa tylko
wtedy, gdy jest pozbawiony związku z samym sobą. Kiedy rozmawiam z
kobietami-księżmi w Kościele anglikańskim,
mówią mi: "Teraz nie czuję się jak na wrogim terenie"
(Kate Burns, która aby przyjąć święcenia
wyjechała z Anglii do USA, ponieważ nie
chciała czekać na ordynację w Brytanii)(35); "Sama jestem
zdziwiona jak wiele znaczy dla mnie, że kobiety mogą przyjmować
święcenia" (Hannah Ward); "To nie zwycięstwo mnie
ukształtowało, ale długa dwudziestoletnia walka, która
kazała mi powrócić do źródeł,
wyrażać wątpliwości i pozbawiła mnie lęku"
(Anthea); "Lud Izraela został ukształtowany na pustyni, w
doświadczeniu próby" (Kathe Burns); "Byłyśmy
outseiderkami, a oni byli wewnątrz; teraz my tam jesteśmy oni
zaś są na zewnątrz i narzekają"
(Monica Furlong o księżach, którzy nie chcą pracować
razem z kobietami). Doświadczenie cierpienia uczyniło je ofiarami,
ale doświadczenie nadziei dało im siłę do
przetrwania.
Ta wizja i nadzieja mogą być ujęte w trzy punkty:
a) Kobiety i mężczyźni chcą, by społeczna
nauczanie Kościoła, zalecenie "miłuj bliźniego swego"
radykalnie zaczęło spełniać swoją rolę,
radykalnie sięgnęło do korzeni, zostało podjęte i
żyło. Widzimy to we wspólnotach Base w Ameryce
Łacińskiej oraz w eksperymentalnych grupach modlitewnych w
Wielkiej Brytanii oraz w wielu innych krajach.
b) Kobiety i mężczyźni stosują kreatywne
metody, aby zmienić swą drogę uczestnictwa, swój status
jako działaczy religijnych, swe rozumienie uprawienia teologii i bycia
Kościołem. Może to być inkluzyjny język; może to
być inkluzyjne działanie w społeczności; może to
być styl życia.
c) Kobiety i mężczyźni pragną odejść od
historii i tradycji mizogynii. Gdy biskupi powołują się na
tradycję Kościoła twierdząc, że nie było w nim
kapłanek, powołują się tylko na tradycję ekskluzji i
nienawiści kobiet, na zadawane im rany, co jest z gruntu
niechrześcijańskie i im prędzej to przezwyciężymy, tym
lepiej. Dlatego, jeśli bliżej przyglądamy się tradycji,
wiemy, że miało w niej miejsce wiele zmian. Musimy
pytać biskupów, co znaczy dla nich słowo
tradycja. Bowiem następujące kwestie były potępiane przez
Kościół, a dziś już nie są: wolność
myślenia, demokracja, żądanie odsetek za pożyczkę,
msza w języku narodowym, nabożeństwa z niekatolikami. Z kolei
kiedyś Kościół akceptował
poniższe kwestie, a dziś już tego nie czyni: pogląd,
że wszelkie pożądanie seksualne jest grzeszne; tortury i palenie
heretyków; prześladowanie Żydów; żonaci
księża; kapłanki; niewolnictwo; przekonanie, iż
Słońce obraca się wokół Ziemi.
Chrześcijaństwo posiada wizję
czynienia możliwym wspólne życie ludzi, miłujące
dążenie budowania właściwych relacji,
współdziałanie na poziomie osobistym i społecznym poza
klasizmem, rasizmem i seksizmem. To jest program na dziś. Wierzymy,
że jako kobiety możemy pomóc strukturom kościelnym w
rozwoju oraz że jako kapłanki możemy doprowadzić do wzrostu
życia naszych wspólnot przez nowe rozumienie kapłaństwa.
Kardynał Basil Hume z Westminsteru (Londyn) w odpowiedzi na
dokument We Are Church, szczególnie
zaakcentował, iż centralną substancją wiary
jest depozyt zawarty w Credo oraz
w dokumentach Kościoła (36). Jednakże udzielanie
święceń kapłańskich kobietom nie zostało
zabronione ani w Credo, ani w
dokumentach Kościoła. I z tego czerpię nadzieję.
Przełożył Piotr
Urbański
3. R. R. Ruther, Created Second, Sinned First. Women, Redemption, and
the Challenge of Christian Feminist Theology. "Conscience", vol. XVIII, nr 1,
wiosna 1997 (Washington), s. 4.
4. Ibidem, s. 3.
5. Na temat pojecia "kyriarchia" zob. D. McEwan, Chzrescijanstwo,
feminizm i teologia feministyczna. Przelozyl P. Urbanski. "Pogranicza" 1996, z.
3. [Przyp. tlumacza.]
6. P. Kowalke, What Can you Expect to Learn in Study/Action. "Women's
Theological Centre", biuletyn, Boston, grudzien 1989, vol. 7, nr 4, s. 2.
7. P. D. Young, Feminist Theology/Christian Theology: In Search of
Method. Minneapolis, MN Fortress Press, 1990, s. 67.
8. D. McEwan, Ich liebe nicht dei Autorität, ich liebe mit
Autotität. Die Voll-Macht der feminischen Theologie. W zbiorze: Frauen und
Macht. Dokumentation der 1. Deutschen Frauensynode. Frankfurt am Main: Spener
Verlagsbuchhandlung GmbH, 1994, s. 41-48.
9. M. Hunt, Spiral not Schism: Women-Church as Church. "Religion and
Intellectual Life", Fall 1989, vol. VII, nr 1, s. 85.
10. E. Gombrich, The Visual Arts in Vienna Circa 1900 and Reflections on
the Jewish Catastrophe. London: The Austrian Cultural Institute, Occasions 1,
1997, s. 32. Cytuje: F. Grovius, Das Ghetto in die Juden in Rom. 1853, reprint
w: Wanderjahre in Italien. Red. F. Schullman. Dresden 1923, s. 286-287.
11. M. Oduyoye, Reflections from a Third World Woman's Perspective.
Cytowane w: Chun Hyung Kyung, Struggle to Be the Sun Again, Introducing Asian
Women's Theology. London: SCM Press, 1991, s. 25.
12. I. Illich, Gender. London: Boyars, 1983, s. 34.
13. Mulieris Dignitatem, 15 sierpnia 1988.
14. 15 pazdziernika 1976.
15. R. R. Ruether, Women's Difference and Equal Rights in the Church. W
zbiorze: The Special Nature of Women? Red. A. Carr i E. Schüssler
Fiorenza. London: SCM Press, Concilium 1991/6, s. 15. Por. sw. Tomasz z Akwinu,
Summa theologiae I 92.
16. Ibidem, s. 15.
17. Ibidem, s. 13.
18. Ibidem, s. 14.
19. Ibidem, s. 14.
20. Zob. recenzje D. McEwan z: The Special Nature of Women? Red. A. Carr
i E. Schüssler Fiorenza, Concilium 1991/6, w: "Feminist Theology",
Sheffield: Sheffield Academic Press, no 2, January 1993, s. 127-132.
21. E. Dominguez, A Continuing Challenge. W: V. Fabella, Mission of
Women in the Church in Asia: Role and Position. "In God's Image", grudzien
1985-luty 1986, s. 7.
22. K. Sandhaas, Of Wings and Webs. Envisioning a Liberated Church and
Inclusive Ministry. "Daughters of Sarah, wiosna 1993, Chicago: Women in
Ministry, vol. 19, nr 2, s.32.
23. G. Otranto, Sote sul sacerdozio femminile. "Vetera Christianorum"
19, s. 341-360.
24. M. A. Rossi, Priesthood, Precedent and Prejudice. "Journal of
Feminist Studies in Religion, vol. 7, nr 1, s. s. 73-94; An A to Z in Feminist
Theology. Red. L. Isherwood i D. McEwan. Sheffield: Sheffield Academic Press,
1996, s. 186-187 (s. v. Presbytera.). Zob. takze "Everyman" Programme, BBC, The
Hidden Tradition, 8 listopada 1992 (London).
25. A. Thiel, Epistulae Romanorum Pontificum Genuinae. New York
1974.
26. E. Diehl, Inscriptiones Latinae Christianae Veteres. 11-92.
Dublin-Zurich 1970.
27. Zob. D. Irvin, The Ministry of Women in the Early Church: The
Archeological Evidence. "Duke Divinity School Review", wiosna 1980.
28. Patrologia Graeca, t. 28, kol. 267.
29. Patrologia Latina, t. 134, kol. 114. Ep. 75,10.
30. Corpus Cipreano. w: Corpus Scriptorum Ecclesiasticorum Latinorum.
31. Zob. E. Schüssler Fiorenza, In Memory of Her. London: SCM
Press, 1983.
32. Zob. M. Furlong, A Dangerous Delight. Women and Power in the Church.
London: SPCK, 1991.
33. Jest to przeslanie drukowane na koszulkach, parasolach, szalach itp.
noszonych przez anglikanki i katoliczki na spotkaniach, demonstracjach i
nabozenstwach liturgicznych.
34. Komunikat Caroliny W. Landrum w internetowej Feminist Theology List,
10 maja 1997.
35. Opinia wyrazona po przyjeciu swiecen w Londynie w 1994 r.
36. Kard. B. Hume, Observations on the Declaration "We Are Church". List
do radykalnych organizacji rzymskokatolickich w Wielkiej Brytanii z 28
listopada 1996 r.

Kliknij tu, jeżeli chcesz poprzeć kampanię o
święcenia kapłańskie dla kobiet..
