Kobiety kśięza

Największe międzynarodowe katolicka
akademia internatowa
o kobietach w kościele



email us
Home Page!
ORDYNACJA KOBIET - ŻYJĄCĄ TRADYCJĄ

Musique?

ORDYNACJA KOBIET - ŻYJĄCĄ TRADYCJĄ

Dorothea McEwan

‘Pogranicza wrazliwosci w literaturze i kulturze’, Part II, Inga Iwasiow, Piotr Urbanski (eds.), Szczecin University Press 1999, pp. 111-128.

Wstęp: feminizm, tradycją i teologia.

Teologia feministyczna proponuje analizę teologii, krytykę teorii, namysł nad wzorcami i praktyką religii, a także model uprawiania teologii na sposób przekształcający. Aby zilustrować to złożone zadanie, wybrałam jako przykład problem ordynacji kobiet do urzędowego kapłaństwa w Kościele rzymskokatolickim.

Ekklesia - wspólnota, założona przez Jezusa Chrystusa i wezwana do zaprzestania rozróżniania pomiędzy kobietami a mężczyznami, niewolnikami i wolnymi, wrogami a przyjaciółmi (Ga 3, 28) - w swej długiej historii stała się narzędziem ekskluzji połowy swoich członków. Urzędy diakona, prezbitera i biskupa są niedostępne dla kobiet, a zastrzeżone dla mężczyzn-celibatariuszy. Klerykalna kasta wyższa odmawia kobietom dostępu do tych urzędów oraz pełnienia ich, powołując się na jednostronnie interpretowaną "tradycję", "autorytet" i nauczanie Ewangelii. W rzeczywistości ujawnia to jedynie całą gamę argumentów socjologicznych, psychologicznych i antropologicznych opartych na lęku umacniającym dyskryminację, którą Jezus Chrystus pragnął zlikwidować.

Wizja równości i prawo do niej muszą przekroczyć barierę retoryki. Mężczyźni i kobiety pragną wspólnie uczestniczyć w podejmowaniu decyzji. Chcą chronić swoje prawa i kierować własnym życiem. Na arenie społeczno-politycznej wywołało to szeroki ruch społeczny, w teologii zaś pojawienie się teologii wyzwolenia, opartej na podstawowej idei, że (w kontekście Ameryki Łacińskiej) ubodzy mogą uprawiać teologię i angażować się w refleksję teologiczną prowadzącą do radykalnego procesu uczestniczenia. Ludzie zrozumieli, że osobiste decyzje życiowe nie mogą być pozostawiane osobom stojącym na zewnątrz czy określane przez ekspertów z dziedziny religii, edukacji, profesji itp. Jeśli decyzje są pozostawiane "ekspertom", dochodzi do sprzeczności, a decyzje stają się szkodliwe, gdyż idee i wizje ludzi są błędnie określane, a "słuszne" decyzje są im narzucane z zewnątrz. Tekst - Ewangelia - jest ważny, ale istotny jest również kontekst, w którym jest on osadzony, przeżywany i przemyśliwany. Kiedy ludzie zrozumieli, że decyzje podejmowane w Rzymie czy gdziekolwiek poza ich własnym kontekstem są szkodliwe, rozmijają się z ich lokalnymi potrzebami, zdali sobie sprawę, iż ich duchowe potrzeby nie mogą dłużej być zaspokajane przez istniejące struktury.

Chociaż teologowie wyzwolenia jasno zdali sobie sprawę z wyrządzanej ludziom niesprawiedliwości, nie zauważyli, że podobna niesprawiedliwość spotykał ze strony państwa i Kościóła kobiety. Uświadomienie sobie tego faktu zrodziło teologię feministyczną.

W celu zgłębienia naszego tematu niezbędne jest przygotować narzędzi, zdefiniowanie feminizmu i teologii. "Feminizm pojmuje patriarchię jako wielowarstwowy system dominacji, oparty o panowanie mężczyzn nad kobietami, ale obejmujący również klasy, rasy i pokoleniowe hierarchie, klerykalizm, wojnę i panowanie nad naturą" (3). Feminizm jest więc analizą społeczeństwa dokonywaną z perspektywy kobiet, radykalnym stwierdzeniem, że kobiety są ludźmi a nie zwierzętami, prawną mniejszością, jucznymi bydlętami. Teologia feministyczna określa kobiety i mężczyzn jako równo stworzonych i "potępia męską dominację nad kobietami jako grzech" (4).Zadanie zdemontowania wzorów chrześcijaństwa patriarchalnego polega na zrekonstruowaniu radykalnie różnego rozumienia kluczowych prawd (Bóg, ludzkość, mężczyzna i kobieta, grzech i upadek, Chrystus i odkupienie).

Przedstawiciele chrześcijańskiego feminizmu, obojga płci, pracują nad zakorzenieniem doświadczenia religijnego w "tu i teraz" i umieszczaniem intuicji teologicznych w tym samym kontekście. Jeśli ktoś wierzy w przesłanie zbawienia, przesłanie wiary chrześcijańskiej, wówczas feminizm proponuje mu krytykę współczesnej patriarchalnej i kyriarchalnej teologii(5). Zadaniem hierarchii nie jest poszukiwanie władzy, ale poszukiwanie możliwości zmiany swoich poglądów. Jeżeli Kościół jako instytucja nie może sam się zreformować i iść z duchem czasu, może zaprzestać spełniać rolę duchowego przewodnika i zostać opuszczony. Istotny Kościół - wierni - będzie szedł porzucając stare bukłaki, podobnie jak chrześcijaństwo judaizm.

Teologia feministyczna dostarcza narzędzi potrzebnych do przejścia od pojmowania religii jako kontroli życia i świata do rozumienia jej jako ceniącej współudział wszsytkich. Feminizm nie pragnie uczynić z kobiety centrum świata, ale doprowadzić go do równowagi, proponując drogę wyjścia z dawnego dualizmu i dyskryminacji, doprowadzenie do inkluzji i wzajemności.

Tradycja - przekazywanie opowieści, przekonań, praktyki - jest zdrową drogą włączenia do naszego doświadczenia mądrości przodków. Staje się ona niezdrowa, gdy przeszłości pozwala się żyć tylko w jednostronnym obrazie, nazwanym prawdziwym, a teraźniejszość z całą jej płynnością i zmiennością uważana się za zakłócającą dla tego, co nazywa się prawdą. Ale prawda nie może być ucieczką, fakty historyczne wyjdą na jawo, są one elementami obrazu, do którego pełni mamy dążyć. Słynna jest wypowiedź Gustava Mahlera przeciwko niewolniczemu trzymaniu się tradycji: "Tradycją nie jest czczeniem popiołu, ale podtrzymywaniem ognia".

Większość tego, co tradycyjnie nazywamy teologią, "dotyczyło wyłącznie sfery umysłu. Tym, co dla mnie charakteryzuje teologię feministyczną jest włączenie w proces uprawiania teologii pozostałych sfer człowieczeństwa oraz naszych doświadczeń [...], by dokonywać refleksji teologiczej obejmującej umysł, ciało i doświadczeniami, oraz by budować wspólnoty, w których jest dla nas miejsce" (6). Historyczne doświadczenie kobiet "jest normatywne tak dalece, jak uznaje jako częściowe tradycyjne przedstawienie «ludzkiego» doświadczenia i dodaje do niego całe nowe wymiary [...]; demaskuje [również] patriarchalną teologię za to, czym ona jest, jako pół-teologię [half a theology]" w celu, jak określa to Pamela Dickie Young, "uczynienia jej całą"(7).

Struktura i rozwój

Pochodzę z mizogynicznej tradycji ekskluzji w Kościele rzymskokatolickim. Problemem nas, kobiet w Kościele, była relacja pomiędzy Kościołem-strukturą i jego rozwojem. Kościół stanowił wszechpotężną strukturę, ogłaszającą prawa i przepisy oraz zadającą cierpienie tym, którzy je złamali. Jednocześnie pojawiał się opór, nonkonformizm, niezgoda, zdrowa postawa stawiająca trudne pytanie: Dlaczego władza tej struktury chce zmusić mnie do określonego zachowania, skoro moje własne doświadczenie mówi mi, że to ja mam rację, nie ona?

Historia oporu, niezgody, samodzielnego myślenia jest tak dawna, jak historia Kościoła. Jednakże jest to jej pomijany aspekt. Ci, którzy stawiali opór byli marginalizowani, określani mianem heretyków, zagubionych, a nawet bezbożników, pogan, członków sekt. Krótko mówiąc, historia Kościoła została napisana przez zwycięzców. Mężczyźni, kobiety i dzieci byli mordowani w dwunasto- i trzynastowiecznych krucjatach; przeważnie to kobiety były prześladowane i palone w czasach polowań na czarownice w wiekach XVI i XVII; protestantów wypędzano z ich gospodarstw i zmuszano do emigracji w wiekach XVII i XVIII; wreszcie Żydzi zostali wyniszczeni w antyjudaistycznych i antysemickich pogromach w wiekach XIX i XX. Historia Kościoła jest także historią napisaną w imieniu tych, którzy prześladowali ludzi określanych jako outsiderzy, inni, wrogowie. Mechanizm ekskluzji działa nadal wobec osób homoseksualnch, którym narzuca się szczególny sposób życia, a także wobec kobiet, którym mówi się, że nie są materiałem do kapłaństwa. Ci, którzy nie dostosowują się, muszą liczyć się z karą. Ale dzięki rodzącemu się w doświadczeniu uporowi licznych kobiet i mężczyzn, dokonuje się rozwój, nawet jeśli jest on boleśnie powolny.

Proces metanoi

Postęp oświeceniowy - zrozumienie, że to jednostki określają struktury a nie odwrotnie; zmiana, która zaszła w Europie w wiekach XVII i XVIII i uwolniła ludzką myśl od psychologicznych zahamowań - z czasem spowodował rozwój w społeczeństwach i Kościołach. Zasadnicze wydarzenia wywołane przez kobiety w sferze religii są charakterystycze dla końca XX stulecia. Kobiety stawiają trudne pytania, koncentrują swe zainteresowanie nie tylko na małych fragmentach społeczeństwa, ale również na nim całym. Wypracowały podstawę feminizmu - radykalne twierdzenie, że kobiety dzielą pełnię człowieczeństwa z mężczyznami. Po pierwsze, uświadamia im ono opresję i wyzysk kobiet w społeczeństwie, w pracy i w rodzinie, które uprawomocniają Kościoły. Po drugie zaś, niezbędność świadomego działania kobiet i mężczyzn na rzecz zmiany tej sytuacji, rozwój myślenia o osobowości, o osobowych wartościach i o wartości osobistych doświadczeń. Nie tych, które autorytety mogą czy powinny narzucać innym, ale to autorytety muszą się otworzyć, na nowo zdefiniować jako obdarzone władzą, przyjmujące ją na siebie. Nie może dłużej istnieć przymus kochania autorytetu. Chodzi o to, by kochać razem z autorytetem(8).

To wszystko wprowadziło w fundamentalną zmianę, "w rozumienie zastąpienia sprywatyzowanych stwierdzeń o religii wspólnotowymi, odrzucenie modelu «władzy nad» na rzecz pozwolenia ludziom być religijnym na różnorodne sposoby, oraz radość z faktu, że tradycje religijne czynią nas siostrami i braćmi, którzy mają swój równy i niezastępowalny udział w rozwoju ich treści"(9).

Dzięki postępowi oświeceniowemu społeczeństwa stały się bardziej otwarte, demokratyczne, współdziałające oraz odpowiedzialne. Stanowi to wyzwanie dla Kościołów. Niektóre zaakceptowały ten fakt, natomiast mój Kościół go zignorował. W mojej tradycji mówi się wierzącym, że Kościół jest wyrazem Bożej woli, że teologia jest niezmienna, a nowe intuicje nie mogą być wykorzystane. Co więcej, w moim Kościele mówi się nam, kobietom, że nawet zanim zapragnęłyśmy tego, on wiedział, że nie możemy być wyświęcane do urzędowego kapłaństwa. Kobiety odczuwają Boże wołanie, ale Kościół nie pozwala odpowiedzieć na nie. Kobiety pieką chleb, ale nie mogą go łamać. Odmawia się im pełnego dostępu do kapłaństwa po prostu z tego powodu, że są kobietami. Inaczej niż Chrystus, który kochał wszystkich, Kościół nie kocha tych z nas, które chcą żyć odpowiadając na powołanie do kapłaństwa. Nigdzie indziej, w jakimkolwiek aspekcie życia, kobiety nie godzą się na opresję. Ale są tu one w poważnej rozterce: Jak mogą być aktywne w swoich Kościołach, skoro nie mają równych praw? Jednak jak mogą nie być aktywne w swoich Kościołach, skoro je kochają? Odpowiedź jest taka, że to kobiety i mężczyźni są Kościołem (model inkluzywny), a nie ordynowani i nieordynowani (model hierarchiczny). Jeśli Kościół-struktura nie akceptuje zarówno mężczyzn, jak i kobiet, nie może żyć i przynosić owoców oraz dawać świadectwa. Strategia mająca na celu utrzymanie istniejącego stanu rzeczy nie może dłużej istnieć.

Niech będzie wolno przytoczyć kilka przykładów z historii Kościoła-struktury, które ukażą niezbędność zmiany jego poglądów i nadążania za wiernym, za czasem, za potrzebami zwykłych ludzi. Pierwszym jest abolicja niewolników. Aż do wieku XIX Kościół wierzył, że niewolnictwo było stanem społecznymu stanowionym przez Boga; tylko niechętnie, w ślad za obywatelskim prawodawstwem, zaakceptował zmianę myślenia. Drugim przykładem jest scena jaka rozgrywała się w średniowieczu przed intronizacją każdego nowego papieża: "Starsi żydowskiej wspólnoty w Rzymie musieli stawić się przed nim z Torą (tożsamą z Pięcioksiągiem), którą przyjmował ze słowami: «Potwierdzamy Prawo, ale potępiamy lud żydowski i jego interpretację»"(10). Ceremonia ta po raz pierwszy miała miejsce w roku 1119, po raz ostatni zaś za Leona X w 1513 r. Później została przeniesiona do wewnątrz, aby chronić żydowskich przedstawicieli przed złym traktowaniem przez tłum. Przykład trzeci. Dopiero w listopadzie 1992 r. Kościół rzymskokatolicki ogłosił, że to Galileusz (wielki włoski matematyk zmarły w roku 1642) miał rację, a Kościół się mylił: Ziemia nie jest płaska, ale rzeczywiście kulista. Nie przywołuję tych przykładów po to, aby ośmieszyć Kościół, ale by ukazać, że istnieje rozwój argumentacji, choć jest on boleśnie powolny. I wierzę, że Kościół musi się zmieniać szybciej - znacznie szybciej.

Manifestacje mizogynii w społeczeństwach i religiach

Każda forma religii degradowała kobiety. Tzw. normy społeczne powoływały się na idee religijne, aby utrzymywać różnorodność środków, które w rzeczywistości były dotkliwe dla kobiet: w Chinach praktyka wiązania stóp; w Indiach sutte - palenie wdów na stosach pogrzebowych mężów; w krajach islamskich okaleczanie genitaliów; w judaizmie i chrześcijaństwie tłumienie kreatywności, ponieważ system wiary mówił nam, kobietom, kim i czym jesteśmy, a zwłaszcza że jesteśmy drugą klasą, grzeszne i uwodzicielskie, potrzebujące męskiego "dozoru". Jest prawdą, że seksizm, stereotypy oparte na płci, "jest częścią zawikłanej sieci opresji, w której żyje większość z nas, a dostosowywanie się do niej nie czyni tego faktu opresji mniejszym" (11). Seksizm jest (mówiąc słowami Ivana Illicha) "dotychczas niewyobrażalnym indywidualnym poniżeniem połowy ludzkości opartym na podstawach socjobiologicznych"(12).

W Kościele rzymskokatolickim jesteśmy konfrontowane z nauczycielami nauczającymi raczej prawa niż Ewangelii, kwestionującymi osobiste powołanie przez przypominanie, że instytucja nie może zaakceptować takiego powołania, przez wewnętrznie sprzeczne twierdzenie, że dla instytucji powołanie przez Kościół jest ważniejsze niż przez Boga. Jednakże w ostatnich 25 latach tysiące katolickich kobiet wstępują na publiczne urzędy w Kościele. Rozumienie tego, co konstytuuje ważne ministerium i kto ma kwalifikacje do sprawowania go zmienia się. Kobiety uczą i prowadzą badania, kształcą księży, ale jednocześnie nie mogą mieć pełnego udziału w życiu Kościoła zgodnie z danymi im przez Boga talentami. A przecież jest to dokładnie to, jak feminizm, a w szczególnie teologia femnistyczna, rozumie kierunek, jaki musi obrać nasz Kościół, by stał się inkluzywny.

Nie pojmujemy jednak pełnego uczestnictwa wyłącznie jako obecności w systemie, który ciągle nami pogardza. Prezentujemy odmienne rozumienie kapłaństwa i ministerium. Ministerium jako czynienie użytku z danych przez Boga zdolności słuchania i wysłuchiwania, uzdrawiania i nauczania, karmienia i dzielenia, a kapłaństwo jako dana wspólnocie moc czynienia Bożej obecności pośród nas możliwą i potężną. To jest rozwój, jakiego wymaga się od ucieleśnionej czy wcielanej wiary w jej widzialnych strukturach i jej osobowym działaniu. Miałyśmy moralność uległości i posłuszeństwa; nie może ona już wystarczać. Wizja feministyczna proponuje nową moralność sprawiedliwości i równości oraz świętowanie bogactwa różnorodności.

Dlatego cała dyskusja o ministerium musi być dyskusją o równości, poza sytuacją dyskryminacji. Sama w sobie kwestia ordynacji nie jest szczególnie ważna. Służy ona jednak jako pryzmat, w którym skupia się całość relacji, prawidłowe relacje i przywództwo, i wówczas staje się ona kamieniem probierczym wiarygodności kościelnej retoryki. Rosemary Radford Ruether wyjaśnia problem ordynacji nie koncentrując się wyłącznie na perspektywie socjologicznej, ale wskazując to, co jest złe w papieskiej deklaracji Mulieris dignitatem (O godności i powołaniu kobiety(13)), gdzie Jan Paweł II określa kobiety jako "równe w specjalny, szczególny sposób".

Zawarta w tym stwierdzeniu sprzeczność odsyła nas do deklaracji Kongregacji Doktryny Wiary O kwestii dopuszczenia kobiet do urzędowego kapłaństwa (14) oraz kanonu 1024 Kodeksu Prawa Kanonicznego: "Tylko ochrzczony mężczyzna (vir) godnie przyjmuje świecenia". Ruether pisze: "W nauczaniu Tomasza z Akwinu kobiety były fundamentalnie nierówne z natury. Przyjął on bowiem błędną arystotelesowską biologię, aby stwierdzić, że kobiety są wadliwymi czy «źle stworzonymi» ludźmi, którym brakuje pełnej, normatywnej natury ludzkiej. Z tego właśnie powodu nie mogą one reprezentować natury ludzkiej na jakiejkolwiek pozycji przywódczej w społeczenstwie. Tylko mężczyzna może reprezentować pełną czy normatywną naturę ludzką" (15). "Co za tym idzie, Chrystus stał się mężczyzną, aby przyjąć «pełnię człowieczeństwa». Tak więc tylko mężczyzna może reprezentować Chrystusa w kapłaństwie. Tomaszowe patriarchalne powiązanie antropologii, chrystologii i kapłaństwa było spójne. Jedynie na poziomie soteriologii Tomasz mógł odejść od tej patriarchalnej konstrukcji. Trzymając się starej chrześcijańskiej tradycji przyjmuje on, że owa nierówność kobiet jest przezwyciężana przez łaskę zbawienia zdobytego przez Chrystusa. Dlatego kobiety są włączone w zbawienie, pomimo ich niezdolności do pełni człowieczeństwa" (16). Albo innymi słowy: "Mówi się kobietom, aby były równe mężczyznom jako obraz Boży, ale jednak są one niezdolne do bycia obrazem Chrystusa"(17).

Jednak dlaczego kobiety nie są zdolne do bycia obrazem Chrystusa? Tradycyjny pogląd, za którym opowiedzieli się Ojcowie Kościoła, ujawnia sprzeczność pomiędzy jego antropologią stworzenia a jego chrystologią. Zwykło się mówić, że "przyjmowało się, iż kobiety są nierówne i fundamentalnie niższe z natury, ale równe w porządku łaski" (18). Ale jako ochrzczeni zrozumieliśmy, że ta niezdolność została zmyta, "w Chrystusie owa nierówność została unieważniona. W języku Listu do Galatów (3, 28), w Chrystusie nie ma mężczyzny ani kobiety". I w rzeczywistości widzimy, że nowoczesne społeczeństwa świeckie zaakceptowały tę formułę niedyskryminacji. Nie możemy więc mówić o czyjejkolwiek nierówności wynikającej z natury. Po prostu doświadczenie społeczne nie pozwala wyznawać takiej interpretacji. Jednak by usprawiedliwić trwającą ekskluzję kobiet z ministerium, współczesny katolicyzm naucza o akceptacji kobiet jako równych z natury, tj. w świeckim społeczeństwie, "ale nierównych w porządku łaski" (19). Interpretacja stworzenia na obraz Boży obejmuje kobiety, podczas gdy interpretacja bycia obrazem Chrystusa - jak to się dzieje w dyskusji o ministerium - wyłącza je. Ten zgrabny zwrot teologiczny nadal jest przyczyną, dla której kobiety są wyłączone z urzędowego kapłaństwa w Kościele rzymskokatolickim(20).

Nauczanie, że kobieta jest ochrzczona na obraz Boży, ale nie na obraz Chrystusa, jest przez wiele kobiet odrzucane. Teologia oznacza poszukiwanie wartości - wartości jedności i wspólnoty. "Bycie «na obraz Boży» oznacza bycie we wspólnocie. Nie jest to po prostu mężczyzna czy kobieta mogący odzwierciedlać Boga, ale jest to wspólnota w relacji"(21). To uzdalnia nas do przekroczenia indywidualizmu oraz do życia w prawdziwych relacjach.

W swym domaganiu się równości kobiety zwracają uwagę na potrzebę prawdziwych międzyludzkich relacji oraz ich ponownego wyobrażenia. "Marzę o Kościele, który uzdalnia tę wspólnotę do rozerwania krat klatki opresji samonienawiści oraz do poruszania się z uskrzydloną nadzieją w kierunku wyzwolonego świata, który nie jest gdzieś w dalekiej w przyszłości, ale jest on powołany do istnienia teraz. Jest to Kościół oparty na mądrości wspólnotowej mocy i wspólnej odpowiedzialności, zobowiązany do leczenia podziałów i szanowania różnorodności" (22). To radykalnie nowe pojmowanie relacji w poprzek linii społecznego nauczania Kościoła jest twórczym sposobem wyrażania czci, posługiwania każdemu, bycia działaczami religijnymi i myślenia o sobie samych w teraźniejszości, dowartościowania naszego doświadczenia, a nie dewaluowania go.

Źródła wczesnochrześcijańskie

Wiele wyznań zaakceptowało kapłaństwo kobiet. Wskazują na Joela, który mówi: "A potem wyleję mojego Ducha na wszelkie ciało, i wasi synowie i wasze córki prorokować będą [...] Także na sługi i służebnice wyleję w owych dniach mojego Ducha" (3, 1-2). Niech będzie wolno obalić twierdzenie, że Biblia czyni żeńskie ministerium niemożliwym. Jak również, że kapłaństwo celibatariuszy jest lepsze. Wreszcie powiedzieć, że jest ono rzeczywiście co najmniej nieodpowiednie względem duszpasterskich potrzeb Kościoła, wobec tworzących wspólnotę mężczyzn i kobiet.

Nasza walka jest długa i wytrwamy w niej. Rola kobiet w Kościele była bardzo znacząca od proklamacji przy grobie Jezusa aż do dnia dzisiejszego. Przypomnijmy sentencję: Tylko to jest nowe, co było zapomniane. Nie możemy zapomnieć, że wiele kapłanek pokazało nam drogę do sprawowania ministerium w równości.

Przeanalizujmy szczególnie ten ostatni argument, który znamy z badań prof. Giorgio Otranto (23)i Mary Ann Rossi (24). Amerykańska klasycystka Mary Ann Rossi z University of Wisconsin-Madison przełożyła i skomentowała badania prof. Otranto, które dostarczyły wystarczających podstaw do zrekonstruowania roli kobiet w kapłaństwie w okresie wczesnochrześcijańskim. Otranto rzucił wyzwanie badaczom zajmującym się tym problemem, by wykazać pominięcie owych dowodów oraz poszukiwać jego przyczyn. Kluczem do zrekonstruowania zdefragmentowanego historycznego obrazu Otranto uczynił list papieża Gelazjusza I (492-496) skierowany do wszystkich biskupów południowej Italii oraz Sycylii. Dotyczy on organizacji lokalnych Kościołów, w szczególności zaś duchowieństwa. Punkt 26, znajdujący się na końcu listy rozporządzeń, stwierdza: "Usłyszeliśmy ku naszemu zaniepokojeniu, że boskie sprawy doszły do tak niskiego położenia, że kobiety są zachęcane do sprawowania nabożeństw przy świętych ołtarzach i do udziału we wszystkich sprawach przynależnych służbie płci męskiej, do której nie należą"(25).

Co więcej, Otranto posługuje się materiałem obrazowym z fresków w rzymskich katakumbach Pryscylii, powstałych w II w. W kaplicy greckiej (Cappella Greca) widzimy zgromadzone wokół stołu siedem osób: jedna z nich błogosławi kielich, druga chleb, a trzecia rybę - symbol Jezusa Chrystusa. Umieszczone z drugiej strony kosze przypominają cud rozmnożenia chlebów na pustyni, potwierdzając wiarę w najbardziej ukryte tajemnice komunii eucharystycznej. Jedna z tych postaci ma na sobie welon; jest to kobieta zamężna lub wdowa. Inne wyglądają jak kobiety. Postać po lewej stronie bez wątpienia nie jest mężczyzną. Przewodniczy więc nie kapłan-mężczyzna, ale kobieta.

Otranto powołuje się także na grób z wieku V w Bruttium (Kalabria) z inskrypcją: "Świętej pamięci Lety prezbitery, która żyła 40 lat, 8 miesięcy i 9 dni, dla której mąż zbudował ten grób". Ponieważ uczeni dotąd nie mogli zaakceptować możliwości istnienia kapłanek, wyjaśniano, iż napis ten oznacza żonę prezbitera. Pomijając dowód zawarty w liście papieża Gelazjusza, nie istnieją inne źródła, w których mąż-prezbiter nie określałby siebie tym mianem na nagrobku żony(26).

Dowodu archeologicznego dostarcza również mozaika Teodory Episkopy, znajdująca się nad wschodnim wejściem do kaplicy św. Zenona w rzymskiej bazylice św. Praksedy. Mozaika ta przedstawia cztery kobiece głowy, dziewicę Maryję stojącą pomiędzy św. Prudencją a św. Praksedą - córkami rzymskiej rodziny, która wyposażyła pierwszą świątynię na tym miejscu. Postać po lewej, z kwadratową aureolą, jest identyfikowana przez inskrypcję jako Theodora Episcopa. Z materiału jakiego dostarczają inne inskrypcje jasno wynika, że została tu ona ukazana jako ta, której pomoc finansowa pozwoliła naprawić lub rozbudować kościół. Słowo episcopa wyjaśniano jako "żonę biskupa". Jednakże kobiety zamężne były zawsze oznaczane jako takie przez użycie słowa coniux, gune czy sumbios wraz z imieniem męża. Sugestia, że Teodora była żoną biskupa, jest szczególnie niewłaściwa, skoro jej nakrycie głowy jasno dowodzi, iż nie była ona zamężna(27).

Potwierdzenia istnienia kapłanek w IV w. dostarcza także św. Atanazy, Doktor Kościoła. W De Virginitate daje on wskazówki wspólnocie dziewic. Po modlitwie przed południowym posiłkiem - mówi - "jeśli są z tobą dwie lub trzy dziewice, pozwól im składać dziękczynienie nad chlebem razem z tobą" oraz dodaje, że jakikolwiek obecny tam katechumen musi w tym momencie wyjść, jak się to do dziś dzieje w liturgii greckiej (28). Południowa Italia - obszar, na którym jest poświadczone istnienie kapłanek - była kulturowo związana z Grecją i Bizancjum, gdzie poczynając od III stulecia kobiety pełniły urząd diakonissy i w końcu wieku IV zostały zrównane z duchownymi-mężczyznami, otrzymując święcenia diakonatu przez włożenie rąk, z obrzędowym nałożeniem warunków prawnych oraz określonych obowiązków.

Na przełomie IX i X w. Atto, biskup Vercelli wyjaśnienia znaczenie słów presbytera oraz diaconia w starożytnych kanonach. Odnosi je do kobiet przyjmujących święty stan. Cytuje Phoeba i dodaje, że sobór w Laodycei zakazał udzielenia kobietom święceń prezbiteriatu w kanonie 11: "Nie pozwala się tym, które są nazywane prebytidas, by były one wyznaczane do przewodniczyły w kościołach". Prebytidas znaczy presbytera(29). Pochodzący z ok. 235 r. list Firmiliana z Cezarei (Mauretania) do Cypriana w Azji Mniejszej potępia działalność kobiet, które przyciągają wielu wiernych i które chrzczą oraz sprawują Eucharystię zgodnie z liturgią Kościoła(30).

W czasie gdy chrześcijańska wiara i praktyka rozwijały się pośród konkurujących ze sobą wpływów kulturowych, nie wyłączając mizogyni, seksistowskie uprzedzenia przywódców kościelnych oddaliły się od egalitaryzmu pierwotnych Kościołów domowych (31). Względna wolność, jaką zdawały się cieszyć kobiety w najwcześniejszym Kościele (jako gospodynie spotkań, zwołujące na nie, prowadzące je oraz przewodniczące Eucharystii), z czasem została zawężona i ograniczona. Proces ten rozpoczął się na początku wieku II, ale nie był całkowity - młode wspólnoty były prawdziwie autonomiczne. Stąd grupy, w których kobiety odgrywały wybitną rolę, istniały obok tych Kościołów domowych, w których nie miały one żadnego znaczenia. Uwstecznienie polegało na przejściu ze sfery prywatnej Kościołów domowych w bardziej sformalizowaną przestrzeń publiczną, w której socjologicznie problematyczna stała się ideą kobiecego przewodnictwa. Następowało teologiczne usprawiedliwienie, próbujące zalegitymizować proces oparty na działających konwencjach społecznych. Uprzedzenie to oddziałuje na nas aż do dziś. Zakaz istnienia kapłanek, jaki odnajdujemy w dokumentach soborów pierwotnego Kościoła, czyni jasną jedną kwestię: nie zostałyby one wydane, gdyby nie istniała szeroko rozpowszechniona praktyka.

Przykład Kościoła anglikańskiego

Z historii kobiet zaangażowanych Movement for the Ordination of Women, brytyjskiej organizacji działającej na rzecz udzielania święceń w Kościele anglikańskim, znamy argumenty, których używano przeciwko kobietom. Argument kairos - czas nie był dojrzały; Chrystus wyświęcił tylko mężczyzn; zgodnie z tradycją istnieją tylko księża-mężczyźni. Czas jednak nigdy nie jest dojrzały, Chrystus nie wyświęcił ani mężczyzn, ani kobiet, a w tradycji zarówno mężczyźni jak i kobiety pełnili funkcję kapłańską.

Sytuacja anglikanek wielorako była ważna dla dawania świadectwa przez katoliczki. Anglikanki mówiły: Kairos jest teraz, pozwólcie nam dłużej nie przyjmować jakichkolwiek słów o niedojrzałym czasie. Dlaczego czas nigdy nie jest dla nas dojrzały? Czekałyśmy, ponieważ wierzyłyśmy, że otrzymamy święcenia. Zrobiłyśmy wszystko, czego hierarchowie od nas oczekiwali w zakresie przygotowania i studiów. Ale to wciąż nie było dość dobre. Mężczyźni zwiększali warunki z jednego synodu na następny. Mówili o solidarności z ubogimi, pozbawionymi praw obywatelskich, społecznie upośledzonymi w innych krajach, ale nie dostrzegali nas i naszych potrzeb. Mówili: "Co mógłby powiedzieć Rzym?", chociaż nigdy nie pytali o to, gdy decydowano o innych wydarzeniach. Dyskredytowali kobiety na wszelkich kościelnych spotkaniach, czynili z nich kozła ofiarnego, przeszkodę w prawdziwym ekumenicznym porozumieniu. Ale jednak pomimo wszystkich przeszkód kobiety osiągnęły kapłaństwo(32).

To, co osiągnęły anglikanki, jest prawdziwie niezwykłe. Teologowie musieli przyznać, że nie było teologicznych powodów, które mogłyby pozostać po dokładnej analizie. Badania zostały zakończone, a katoliczki mogą z nich skorzystać. Ale droga do osiągnięcia kapłaństwa będzie inna niż w Kościele anglikańskim.

Kościół ten jest bowiem Kościołem demokratycznym, to znaczy, że decyzje podejmuje się głosami większości. Podejmują je ciała zwane synodami, regularnie się spotykające i przygotowujące akty prawne oraz głosujące nad nimi przez podniesienie ręki. Kościół anglikański jest też Kościołem państwowym, to znaczy, że nie jest instytucją ponadnarodową, jak Kościół rzymskokatolicki. Decyzje powzięte w jednym kraju nie obowiązują w innych. Każdy synod krajowy ma moc podejmowania postępowych decyzji. W istocie Kościół episkopalny, będący w USA odpowiednikiem Kościoła anglikańskiego, głosował za udzielaniem święceń kobietom już w roku 1974, podczas gdy anglikański - dopiero w roku 1992.

Kościół katolicki jest międzynarodowy i nie pracuje nad swoimi decyzjami w sposób demokratyczny. Rozwój będzie więc cokolwiek odmienny, a kobiety działające na rzecz ordynacji powinny budować sieci i platformy, które wprowadzą w dialog cały Kościół. Jest to proces uczenia się, który nadejdzie prędzej czy później w każdym kraju. Dziś nie jest już kwestią, czy feminizm a wraz z nim prawo kobiet do ordynacji będą ignorowane; jest tylko kwestią, jak długo tak będzie. Prowadzone są prace naukowe. Wiele kobiet zdobyło stopnie w dziedzinie teologii. Są one gotowe i chętne do budowania solidarnych sieci i struktur w społeczeństwie i w Kościele, aby pomóc Dobrej Nowinie w dotarciu do ludzi. Społeczeństwo jest bowiem przekonane, że "Priestly People Come in Both Sexes"(33).

Praktyka kobiecego ministerium dzisiaj

Jednak ordynacja w systemie, który nienawidzi kobiet przyniesie efekty przeciwne do zamierzonych, jeśli dopuszczenie kobiet do święceń dokona się w atmosferze niechęcie, jeśli biskupi i księża nie zechcą współpracować z kobietami, jeśli równość zostanie osiągnięta kosztem doskonałości. Dlatego też katoliczki muszą pracować na rzecz zmiany struktur kościelnych w oparciu o zmienione rozumienie kobiety w stwórczym planie Boga. Chcą one wnieść proces oświecenia do Kościoła i pragną zakończenia wszelkich form dyskryminacji.

Praktyka jest dzisiaj na nowo rozpowszechniona. Kobiety odprawiają nabożeństwa, żyją tradycją akceptacji każdego takim, jakim on jest, nie zaś według niektórych zawiłych stwierdzeń o kobiecości i komplementarności płci, tak ulubionych przez Watykan, ale zgodnie ze swym nowym rozumieniem równości mężczyzny i kobiety jako osób ludzkich stworzonych na obraz Boży. W tradycji anglikańskiej kapłaństwo kobiet zostało zaakceptowane; co najmniej 10% duchownych w Kościele anglikańskim stanowią kobiety (1957). Bez nich wiele parafii byłoby pozbawionych kapłana. Diecezją z największą liczbą kobiet jest Oksford (101), za nim Southwark i St. Albans. Biskup Ely, którego diecezja ma największą liczbę kobiet pracujących w parafiach, pisze: "Jestem szczęśliwy, że mogę dać świadectwo serdeczności, z jaką wiele różnorodnych parafii zapraszało do posługi kobiety-księży. Jest to bardzo zachęcające, że w tak krótkim czasie tak wiele wyświęconych kobiet służy Bogu w Kościele i to na względne wysokich stanowiskach. Jak to było do przewidzenia, na wszelkich płaszczyznach zauważa się w Kościele anglikańskim spowodowany przez te wydarzenia wzrost życia"(34).

Kobiety te oraz ich współparafianki i współparafianie - wyszedły poza teksty, przepisy i presupozycje - zaczęli spotykać się i tworzyć wspólnotę. W ten sposób oni i my będziemy przywracać do równowagi jednostronną tradycję.

Organizację działające na rzecz ordynacji w Kościele rzymskokatolickim nazywają się: w USA Women's Ordination Conference (WOC; jej periodykiem jest "New Women-New Church"); w Niemczech Maria von Magdala, w Niderlandach Vrouwens, w Wielkiej Brytanii Catholic Women's Ordination, w Irlandii Brothers and Sisters in Christ (BASIC), w Australii Ordination of Catholic Women oraz Women of the New Covenant, w Nowej Zelandii Catholic Women Knowing Our Place, w Południowej Afryce Women's Ordination in South Africa (WOSA), w Austrii Frauenforum Feministische Theologie. Wszystkie te organizacje są oparte na grupach, sieciach, mają swoje dni studium, kształcenia, periodyki, środki na prowadzenie badań, kampanie ochotników. Rozpoczęły one działalność w latach siedemdziesiątych. Większość krajowych organizacji przystąpiła do ogólnoświatowej organizacji o nazwie Women's Ordination World-Wide (WOW), założonej w roku 1996 na Pierwszym Europejskim Synodzie Kobiet w Gmunden (Austria). Zainteresowanie tym tematem nie spada, pomimo poświęconego mu papieskiego dokumentu Ordinatio Sacerdotalis z 1994 r., wyrażającego zakaz jakichkolwiek dyskusji w tym względzie. List kardynała Josepha Ratzingera w odpowiedzi na Dubium czyni ten zakaz daleko bardziej wątpliwym, a ordynację kobiet coraz bardziej naglącą i ważną.

W kwietniu 1997 r. konferencja "Diakonat - urząd dla kobiet w Kościele" zgromadziła setki delegatów w celu przedyskutowania pierwszego stopnia kapłaństwa. Powiedziano wówczas, że niektórzy amerykańscy biskupi zaczęli przygotowywać dokument zwany indultem, grożący klątwą kobietom działającym na rzecz ordynacji. Tym, co przetrwało, jest pragnienie pójścia naprzód, poczucie solidarności pomiędzy mężczyznami i kobietami, którzy chcą widzieć rozwój naszego Kościoła. Pragną być dojrzałymi i odpowiedzialnymi chrześcijanami. Nie wyobrażają sobie dalszego podziału wartości, nazywania kobiet z jednej strony prostytutkami, syrenami, uwodzicielkami, czarownicami, a z drugiej - aniołami, matkami, słodkimi duszami, pobożnymi wdowami, dziewicami. Obsesja Kościoła związana z seksem, z interpretacją czystości i grzechu, wywołała w społeczeństwie seksualną dysfunkcję, którą Kościół zawsze uznawał za zasadniczą dla utwierdzania swej siły i autorytetu. Niektórzy chcieliby iść tak daleko, że wierzą, iż bez swej zdolności do manipulowania ogromną siłą strachu i nienawiści zrodzonej przez represję seksualną, Kościół mógłby przestać istnieć. Musi on jednak z pewnością porzucić nauczanie o seksualności z jego niedobrą teologią opartą na błędnym rozumieniu ludzkiej fizjologii.

Katoliczki ubiegają się o ordynację, a nie o podporządkowanie [ordination, not subordination]. Chcemy ordynacji w obrębie opiekuńczej wspólnoty, nie zaś kastowego systemu pełnego reguł i regulacji, ponieważ człowiek potrzebuje prawa tylko wtedy, gdy jest pozbawiony związku z samym sobą. Kiedy rozmawiam z kobietami-księżmi w Kościele anglikańskim, mówią mi: "Teraz nie czuję się jak na wrogim terenie" (Kate Burns, która aby przyjąć święcenia wyjechała z Anglii do USA, ponieważ nie chciała czekać na ordynację w Brytanii)(35); "Sama jestem zdziwiona jak wiele znaczy dla mnie, że kobiety mogą przyjmować święcenia" (Hannah Ward); "To nie zwycięstwo mnie ukształtowało, ale długa dwudziestoletnia walka, która kazała mi powrócić do źródeł, wyrażać wątpliwości i pozbawiła mnie lęku" (Anthea); "Lud Izraela został ukształtowany na pustyni, w doświadczeniu próby" (Kathe Burns); "Byłyśmy outseiderkami, a oni byli wewnątrz; teraz my tam jesteśmy oni zaś są na zewnątrz i narzekają" (Monica Furlong o księżach, którzy nie chcą pracować razem z kobietami). Doświadczenie cierpienia uczyniło je ofiarami, ale doświadczenie nadziei dało im siłę do przetrwania.

Ta wizja i nadzieja mogą być ujęte w trzy punkty:

a) Kobiety i mężczyźni chcą, by społeczna nauczanie Kościoła, zalecenie "miłuj bliźniego swego" radykalnie zaczęło spełniać swoją rolę, radykalnie sięgnęło do korzeni, zostało podjęte i żyło. Widzimy to we wspólnotach Base w Ameryce Łacińskiej oraz w eksperymentalnych grupach modlitewnych w Wielkiej Brytanii oraz w wielu innych krajach.

b) Kobiety i mężczyźni stosują kreatywne metody, aby zmienić swą drogę uczestnictwa, swój status jako działaczy religijnych, swe rozumienie uprawienia teologii i bycia Kościołem. Może to być inkluzyjny język; może to być inkluzyjne działanie w społeczności; może to być styl życia.

c) Kobiety i mężczyźni pragną odejść od historii i tradycji mizogynii. Gdy biskupi powołują się na tradycję Kościoła twierdząc, że nie było w nim kapłanek, powołują się tylko na tradycję ekskluzji i nienawiści kobiet, na zadawane im rany, co jest z gruntu niechrześcijańskie i im prędzej to przezwyciężymy, tym lepiej. Dlatego, jeśli bliżej przyglądamy się tradycji, wiemy, że miało w niej miejsce wiele zmian. Musimy pytać biskupów, co znaczy dla nich słowo tradycja. Bowiem następujące kwestie były potępiane przez Kościół, a dziś już nie są: wolność myślenia, demokracja, żądanie odsetek za pożyczkę, msza w języku narodowym, nabożeństwa z niekatolikami. Z kolei kiedyś Kościół akceptował poniższe kwestie, a dziś już tego nie czyni: pogląd, że wszelkie pożądanie seksualne jest grzeszne; tortury i palenie heretyków; prześladowanie Żydów; żonaci księża; kapłanki; niewolnictwo; przekonanie, iż Słońce obraca się wokół Ziemi.

Chrześcijaństwo posiada wizję czynienia możliwym wspólne życie ludzi, miłujące dążenie budowania właściwych relacji, współdziałanie na poziomie osobistym i społecznym poza klasizmem, rasizmem i seksizmem. To jest program na dziś. Wierzymy, że jako kobiety możemy pomóc strukturom kościelnym w rozwoju oraz że jako kapłanki możemy doprowadzić do wzrostu życia naszych wspólnot przez nowe rozumienie kapłaństwa.

Kardynał Basil Hume z Westminsteru (Londyn) w odpowiedzi na dokument We Are Church, szczególnie zaakcentował, iż centralną substancją wiary jest depozyt zawarty w Credo oraz w dokumentach Kościoła (36). Jednakże udzielanie święceń kapłańskich kobietom nie zostało zabronione ani w Credo, ani w dokumentach Kościoła. I z tego czerpię nadzieję.

Przełożył Piotr Urbański

3. R. R. Ruther, Created Second, Sinned First. Women, Redemption, and the Challenge of Christian Feminist Theology. "Conscience", vol. XVIII, nr 1, wiosna 1997 (Washington), s. 4.

4. Ibidem, s. 3.

5. Na temat pojecia "kyriarchia" zob. D. McEwan, Chzrescijanstwo, feminizm i teologia feministyczna. Przelozyl P. Urbanski. "Pogranicza" 1996, z. 3. [Przyp. tlumacza.]

6. P. Kowalke, What Can you Expect to Learn in Study/Action. "Women's Theological Centre", biuletyn, Boston, grudzien 1989, vol. 7, nr 4, s. 2.

7. P. D. Young, Feminist Theology/Christian Theology: In Search of Method. Minneapolis, MN Fortress Press, 1990, s. 67.

8. D. McEwan, Ich liebe nicht dei Autorität, ich liebe mit Autotität. Die Voll-Macht der feminischen Theologie. W zbiorze: Frauen und Macht. Dokumentation der 1. Deutschen Frauensynode. Frankfurt am Main: Spener Verlagsbuchhandlung GmbH, 1994, s. 41-48.

9. M. Hunt, Spiral not Schism: Women-Church as Church. "Religion and Intellectual Life", Fall 1989, vol. VII, nr 1, s. 85.

10. E. Gombrich, The Visual Arts in Vienna Circa 1900 and Reflections on the Jewish Catastrophe. London: The Austrian Cultural Institute, Occasions 1, 1997, s. 32. Cytuje: F. Grovius, Das Ghetto in die Juden in Rom. 1853, reprint w: Wanderjahre in Italien. Red. F. Schullman. Dresden 1923, s. 286-287.

11. M. Oduyoye, Reflections from a Third World Woman's Perspective. Cytowane w: Chun Hyung Kyung, Struggle to Be the Sun Again, Introducing Asian Women's Theology. London: SCM Press, 1991, s. 25.

12. I. Illich, Gender. London: Boyars, 1983, s. 34.

13. Mulieris Dignitatem, 15 sierpnia 1988.

14. 15 pazdziernika 1976.

15. R. R. Ruether, Women's Difference and Equal Rights in the Church. W zbiorze: The Special Nature of Women? Red. A. Carr i E. Schüssler Fiorenza. London: SCM Press, Concilium 1991/6, s. 15. Por. sw. Tomasz z Akwinu, Summa theologiae I 92.

16. Ibidem, s. 15.

17. Ibidem, s. 13.

18. Ibidem, s. 14.

19. Ibidem, s. 14.

20. Zob. recenzje D. McEwan z: The Special Nature of Women? Red. A. Carr i E. Schüssler Fiorenza, Concilium 1991/6, w: "Feminist Theology", Sheffield: Sheffield Academic Press, no 2, January 1993, s. 127-132.

21. E. Dominguez, A Continuing Challenge. W: V. Fabella, Mission of Women in the Church in Asia: Role and Position. "In God's Image", grudzien 1985-luty 1986, s. 7.

22. K. Sandhaas, Of Wings and Webs. Envisioning a Liberated Church and Inclusive Ministry. "Daughters of Sarah, wiosna 1993, Chicago: Women in Ministry, vol. 19, nr 2, s.32.

23. G. Otranto, Sote sul sacerdozio femminile. "Vetera Christianorum" 19, s. 341-360.

24. M. A. Rossi, Priesthood, Precedent and Prejudice. "Journal of Feminist Studies in Religion, vol. 7, nr 1, s. s. 73-94; An A to Z in Feminist Theology. Red. L. Isherwood i D. McEwan. Sheffield: Sheffield Academic Press, 1996, s. 186-187 (s. v. Presbytera.). Zob. takze "Everyman" Programme, BBC, The Hidden Tradition, 8 listopada 1992 (London).

25. A. Thiel, Epistulae Romanorum Pontificum Genuinae. New York 1974.

26. E. Diehl, Inscriptiones Latinae Christianae Veteres. 11-92. Dublin-Zurich 1970.

27. Zob. D. Irvin, The Ministry of Women in the Early Church: The Archeological Evidence. "Duke Divinity School Review", wiosna 1980.

28. Patrologia Graeca, t. 28, kol. 267.

29. Patrologia Latina, t. 134, kol. 114. Ep. 75,10.

30. Corpus Cipreano. w: Corpus Scriptorum Ecclesiasticorum Latinorum.

31. Zob. E. Schüssler Fiorenza, In Memory of Her. London: SCM Press, 1983.

32. Zob. M. Furlong, A Dangerous Delight. Women and Power in the Church. London: SPCK, 1991.

33. Jest to przeslanie drukowane na koszulkach, parasolach, szalach itp. noszonych przez anglikanki i katoliczki na spotkaniach, demonstracjach i nabozenstwach liturgicznych.

34. Komunikat Caroliny W. Landrum w internetowej Feminist Theology List, 10 maja 1997.

35. Opinia wyrazona po przyjeciu swiecen w Londynie w 1994 r.

36. Kard. B. Hume, Observations on the Declaration "We Are Church". List do radykalnych organizacji rzymskokatolickich w Wielkiej Brytanii z 28 listopada 1996 r.


PRZEKAŻ NAM DAROWIZNĘ!
Zostań "przyjacielem"   Umieść link na swojej stronie  
Dodaj do ulubionych Skontaktuj się z nami  

Cytując ten dokument proszę podać jako źródło www.womenpriests.org!